Dziennik Wschodni Wrzesień 2010
Czy facet, który dba o siebie, jest jeszcze męski? Czy naprawdę musi używać czegoś więcej niż tylko nawilżającego kremu do twarzy i kremu do rąk? Czy „metroseksualny” to dobre pojęcie na określenie zadbanego meżczyzny? Czy żel zmiękczający zarost Sephora Men odbiera panom męskość? Pierwszy powitalny podcast Conrado Moreno!
O tym, co kobiety mają w sobie najpiękniejszego. Conrado zdradza też, dlaczego faceci lubią swoje zmarszczki i nie ulegają presji odmładzania - tak jak kobiety
Dla Krajowego Stowarzyszenia Pomocy Szkole
http://www.ksps.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=76:wywiad-z-conrado-moreno&catid=2:aktualnosci&Itemid=9
Hiszpańskie korzenie i polski dom z ogrodem,
czyli cała prawda o moich Kochanych Dziadkach
Z Conrado Moreno – Ambasadorem tegorocznej edycji ogólnopolskiego konkursu plastycznego dla dzieci i młodzieży „Kwiaty dla babci i dziadka” – rozmawia Michał Mordarski.
Już od blisko dekady KSPS (Krajowe Stowarzyszenie Pomocy Szkole) jest twórcą i organizatorem imprezy – „Kwiaty dla babci i dziadka”. Warto przypomnieć, że ta licząca już ponad ćwierć wieku organizacja skupia się na wspieraniu materialnym i dydaktycznym zrzeszonych u siebie placówek edukacyjnych, jednak najbardziej stała się znana z organizowanych ogólnopolskich konkursów plastycznych dla dzieci i młodzieży. Nic więc dziwnego, że wśród licznego grona przyjaciół stowarzyszenia znaleźli się znani i lubiani ludzie życia artystycznego i publicznego. Jakiś czas temu stał się nim również znany z programu „Europa da się lubić” podróżnik i autor książek – Conrado Moreno. Który w tym roku przyjął funkcję Ambasadora imprezy.
M.M.: Conrado, rozpoczęła się kolejna edycja konkursu „Kwiaty dla babci i dziadka”, czy sam wciąż jesteś i czujesz się wnukiem?
C.M.: Tak czuję się wnukiem i jestem nim jak najbardziej. Mam bardzo bliski kontakt ze swoimi dziadkami. Zarówno z dziadkami ze strony mamy, którzy są Polakami – Ireną i Mirosławem. Jak i babcią Carmen, mamą mojego taty, która żyje w Madrycie. To są dziadkowie bardzo mi bliscy, choć zupełnie inni.
M.M.: To znaczy?
C.M.: Moi dziadkowie tutaj w Polsce mieszkają w Warszawie. To są ludzie, którzy od małego chłopca uświadamiali mnie historycznie i językowo. Stąd też mają w moim sercu obraz cierpliwych i niezrównanych nauczycieli, intelektualistów, zaczytanych lub pochłoniętych jakimś absorbującym tematem. Dziadek od początku naszej relacji zaciekawiał mnie opisem polskich dziejów i kultury, a dzięki babci Irenie potrafię mówić i pisać w języku polskim. Do dziś zdarza się jej mnie życzliwie poprawiać, gdy w pośpiechu powiem coś niegramatycznie. Jest bez wątpienia babcią, która chce mnie uczyć i rozwijać. Z kolei babcia Carmen mieszkająca w Madrycie jest osobą, do której ciągle chciałbym wracać i zawsze, gdy tylko jestem w Hiszpanii. To jest niezwykle życzliwa, troskliwa osoba i chyba zarazem taka babcia, jaką wielu z nas ma, czyli wiecznie uśmiechnięta starsza kobieta – dbająca o to by obiad smakował możliwie najlepiej, by wnuk za każdym razem czuł się u niej cudownie i wreszcie dająca z siebie wiele, naprawdę wiele ciepła. To coś cudownego.
M.M.: Z czym zatem kojarzą Ci się słowa „babcia” i „dziadek”?
C.M.: Hm… Tutaj być może zaskoczę, ale jeśli chodzi o dziadków z Polski, kojarzą mi się z wolnością. Być może ta wolność jest nieco paradoksalna, dlaczego? – zaraz wyjaśnię, ale gdy przyjeżdżałem jako stosunkowo mały chłopiec do Warszawy, wówczas jeszcze jedynie z kilkudniową wizytą, chociaż na parę dni zamieniałem nieduże mieszkanie w bloku na wielki, wygodny dom z ogrodem, po którym można było biegać do woli i w którym rosły najsmakowitsze owoce na świecie. Inna sprawa, że paradoksalnie był to koniec lat osiemdziesiątych i w Polsce panował jeszcze innym system, który ciężko jest określić mianem wolności. W każdym bądź razie dziadkowie dla mnie to poczucie bezpieczeństwa, ostoi i fundamentu. Chyba nie jest tajemnicą to, że często wnuk ufa najbardziej swoim dziadkom. Jest w stanie więcej im powiedzieć. Traktuje ich jako swoich największych przyjaciół.
M.M.: A babcia Carmen też dostarcza jakiś specyficznych skojarzeń?
C.M.: Owszem, z całą pewnością. Zawsze będzie mi się kojarzyć z ciepłem domowego ogniska i najsmakowitszymi obiadami hiszpańskiej kuchni.
M.M.: Domyślam się, że są jakieś interesujące różnice między babcią Hiszpanką, a dziadkami z Polski?
C.M.: Ta pierwsza różnica to jest ta, o której już wspomniałem. Mianowicie: polscy dziadkowie intelektualiści i babcia Hiszpanka w swojej ciągłej wzorcowej roli niezrównanej gospodyni. Myślę, że wszystko wynika z tego, jakich mamy dziadków, jakie to są osobowości. Być może nawet mniej to wynika z różnic kulturowych. Moja babcia tutaj w Polsce dba o to żebym chadzał do teatru, żebym czytał taką lub inną literaturę, co często doprowadza nas do długich rozmów i dawno już stało się przyczyną powstania między nami silnej więzi. Teraz zapewne znowu zaskoczę, jeśli powiem, że to moja babcia w Polsce ma iście hiszpański temperament. Zawsze dominuje w życiu rodzinnym. Choćby na przykład przy stole w czasie wspólnych posiłków. Zupełnie inaczej niż moja babcia Carmen w Hiszpanii, która ma w rzeczywistości bardzo silną osobowość, ale stara się ją częstokroć ukrywać. Dodam, że ta kobieta ma już osiemdziesiąt osiem lat, a trzyma się fizycznie naprawdę dobrze. Jest bardzo optymistyczna i bardzo radosna. Zawsze. Wręcz roznosi ją energia, kiedy krząta się po domu, gotuje. Jednak, kiedy siedzimy przy stole z rodziną, a trzeba przyznać, że moi krewni z Hiszpanii to dość liczna grupa, babcia siedzi cichutko i tylko pilnuje, komu by tu co podać. To są oczywiście różnice, które ja zauważyłem w swojej rodzinie i które dla mnie są charakterystyczne.
M.M.: No właśnie, Conrado, jak wygląda życie przykładowych dziadków w Hiszpanii?
C.M.: Niestety w Polsce babcia i dziadek kojarzą się wyłącznie z dalece dojrzałym, a nawet wręcz podeszłym wiekiem i bardzo często z tego powodu nijako odmawia się im takiego życia społecznego, na jakie mogą liczyć ich rówieśnicy w innych krajach zachodnich. To znaczy kontrastując sytuację z podobnymi osobami w Hiszpanii, wydaje mi się, że jest im znacznie gorzej tu w Polsce. Wynika to na pewno z aspektów ekonomicznych. Z niskich emerytur. Ale również z otwartości społeczeństwa, która daje się zauważyć szczególnie na południu Europy. Będąc w hiszpańskich miastach nieustannie widzę starsze osoby spacerujące po ulicach, parkach lub rozmawiające ze sobą w kawiarniach, restauracjach, barach. Ich życie społeczne jest niesłychanie aktywne. W Hiszpanii popularne są tak zwane parki tematyczne, gdzie starsi ludzie mogą grać w kule, domino i tym podobne gry. W Polsce odnosi się wrażenie, że ludzie starsi znajdują się na marginesie. Daje się to odczuć na przykład wieczorem, gdy takich ludzi w zasadzie nie widać na ulicach, bo chowają się w domach. A szkoda. Najwyższa pora to zmienić. Przecież jesień też może być pogodna i złota.
M.M.: Rozumem, że święta babci i dziadka w Hiszpanii mają swój specyficzny wymiar.
C.M.: Wbrew pozorom nie. Hiszpanie nie przywiązują wagi do świąt wyznaczonych w kalendarzu. Mam tu na myśli święta typu: „Dzień Kobiet”, „Dzień Dziecka” i tym podobne. Sądzę, że Polacy są pod tym względem o wiele bardziej skrupulatni. W Hiszpanii ze względu na tradycje ciągłych, bo nawet cotygodniowych spotkań w gronie nie tylko najbliższej rodziny, babcia i dziadek stale są odwiedzani, zapraszani i proszeni o radę. Wydaje mi się, że w Polsce są to zazwyczaj sytuacje okazjonalne, a zatem: urodziny, imieniny, „Dzień Babci”, „Dzień Dziadka”. Wtedy ożywia się aktywność w relacjach z babcią i dziadkiem. No chyba, że na co dzień mieszkają oni razem ze swoimi wnuczętami pod jednym dachem.
M.M.: Na pewno wielu z naszych Czytelników chciałoby Ciebie zapytać o jakąś najbardziej zapamiętaną historię z udziałem Twojej babci lub dziadka. Coś, co powraca we wspomnieniach najczęściej i być może Cię wzrusza.
C.M.: Może opowiem tą… Rzecz wydarzyła się, gdy moja babcia Carmen po raz pierwszy przyjechała do Polski i zostaliśmy sami w domu. Od razu zdradzę, że jako mały chłopiec miałem niezbyt rozsądną ciekawość zabawy ogniem i… i z tego względu podpaliłem zapałkę bardzo blisko żaluzji. Niestety, żaluzja zaczęła się palić, a ja wpadłem w panikę. Na szczęście szybko przy mnie pojawiła się babcia Carmen z wiadrem wody i chlusnęła na ogień. Mogłem też liczyć, że nie powie o tym rodzicom, którzy z pewnością daliby mi karę. Tak więc przez wiele lat to była nasza tajemnica, którą wspólnie wspominamy do dzisiaj.
M.M.: Dziadkowie to często długie opowieści i bajki przed snem. Czy w Twoim przypadku ta teoria również się sprawdziła?
C.M.: Kiedy przyjeżdżaliśmy na wakacje do Polski, do moich dziadków, czy gdy już z nimi zamieszkaliśmy, bajki zawsze opowiadał dziadek. To były bajki pełne niezwykłych krajobrazów, otoczonych murami twierdz i nie tylko. Niesamowicie wyjątkowe opowieści. Dziadek potrafił rozwijać jedną bajkę, wymyślając ją na poczekaniu, przez co najmniej dwie godziny i opowiadał każdą w taki sposób, że zapierało dech. Do dzisiaj myśląc o nich widzę mnóstwo kolorów i bajeczne widoki starych, średniowiecznych miast i stojących na wzgórzach zamków.
M.M.: Czyli dziadek z fantazją…
C.M.: O tak. I to pod każdym względem. Mam tu również na myśli jego niekończące się pasje. Dziadek ma osiemdziesiąt lat, a nie dalej jak trzy lata temu zrobił patent na sternika motorówki i kupił sobie małą łódkę, którą pływa po Zalewie Zegrzyńskim. Jest niesamowitym wiecznie młodym dziadkiem, interesującym się kulturą, historią polskich dziejów i zbieractwem militariów związanych z historią wojska.
M.M.: Conrado, a jak wyglądały Twoje relacje z babciami od strony kulinarnej? Duża ilość polskich wnuków kojarzy czas spędzony z babciami ze wspólnym robieniem ciasteczek, pierogów i tym podobnych pyszności. Też masz takie wspomnienia?
C.M.: Moja babcia Irena nie przepada za gotowaniem, chociaż zawsze, gdy do niej przyjdę, mogę liczyć na coś smacznego. Dziadek również rzadko gotuje. W sumie najczęściej babcia lubi się popisywać jakimś plackiem albo ciastem. Jak byłem mały uczyłem dziadka robić naleśniki i do dzisiaj pamiętam jak wszystkie przypalił. To było bardzo zabawne.
M.M: Ile miałeś wtedy lat?
C.M.: To było podczas odwiedzin moich polskich dziadków w Madrycie, gdy jeszcze tam mieszkałem, więc miałem jakieś osiem, może dziewięć lat.
M.M.: A babcia Carmen nie piecze ciast?
C.M.: Specyfiką hiszpańskiego podejścia do kuchni nie są ciasta, nawet jeśli chodzi o ukochaną kuchnie babci Carmen. Za to gotuje się bardzo dużo innych ciekawych i smacznych rzeczy. Jedynym słodkim daniem kojarzącym mi się z babcią Carmen jest coś na smak polskiego budyniu. To dość popularny w Hiszpanii deser. Jest doskonały.
M.M.: Na samą myśl nabieram apetytu. Przepadam za budyniem.
C.M.: I słusznie, bo ten jest tak wyśmienity, że przepis na niego znalazł się w mojej niedawno wydanej książce „Mój Madryt”.
M.M.: O jakie dania najczęściej prosisz swoją babcię Carmen?
C.M.: O ogromną porcję soczewicy, bo z niej miedzy innymi słynie Hiszpania. Potem wspaniałe kotleciki z orzeszkami pini…
M.M.: Przechowujesz jakieś pamiątki związane ze swoimi dziadkami?
C.M.: Pewnie. Mam między innymi kilka ważnych dla mnie fotografii.
M.M.: Pokażesz mi je?
C.M.: Już niosę. (Conrado na moment wychodzi do drugiego pokoju, skąd wraca z plikiem starych fotografii). To jest właśnie moja babcia Carmen i mój dziadek, którego niestety nigdy nie poznałem. Bo niestety już nie żył. A to drugie zdjęcie babci Carmen, które zawsze jest blisko mnie i stoi na biurku. To z kolei fotografie z moimi polskimi dziadkami.
M.M.: Wspaniała pamiątka…
C.M.: Dla mnie po prostu bezcenna.
M.M.: W imieniu swoim i naszych Czytelników życzę Ci powodzenia i dziękuję za wywiad.
C.M.: Dziękuję bardzo i pozdrawiam wszystkich Czytelników.
Rozmawiał:
Michał Mordarski
(autor książek dla dzieci)
W każdy czwartek o godzinie 9.30 na antenie radia Warszawa (106,2 FM ) możecie wysłuchać audycji "Dobry Uczynek" , Audycję współprowadzę z Ewą Pietrzak. Chciałem żeby w radio znalazło się miejsce na wysłuchanie historii świadczących o dobrej stronie człowieka. Za dużo obojętności dookoła i skupienia na tym, co złe. Dlatego w paśmie radia Warszawa możecie wysłuchać historii niezwykłych ludzi, którzy swoją postawą są przykładem dla innych.
Pierwszą rozmowę z pierwszym gościem możecie posłuchać na stronie radia, link poniżej.
http://radiowarszawa.com.pl/?p=9137
Zapraszam Państwa do wysłuchania zapisu trzeciej audycji "Dobry Uczynek" na stronie Radia Warszawa, audycji można posłuchać na żywo w każdy czwartek o godzinie 9:30 rano. Poznajemy w niej gesty ludzi o otwartym sercu i udowadniamy, że nasze społeczeństwo nie jest wcale bezinteresowne.
Poniżej link na którym można posłuchać najnowszej audycji http://radiowarszawa.com.pl/?p=9720
Pozdrawiam,
Conrado
